Wszystko o systemie NON-TARGET

Non-Target. Wydaje się, że wszyscy znamy ten system i wiemy na czym dokładnie polega. Wciąż jest to jednak nowe rozwiązanie, które dopiero „raczkuje”... i posiada taką samą liczbę przeciwników, co zwolenników. Ci pierwsi zarzucają systemowi zbytnią trudność, a drudzy – realistyczną i dynamiczną walkę. Kto ma rację? Zacznijmy od samego początku historii.

crosshairskopia.png

Co to do cholery jest?

Większość gier MMORPG posiada automatyczny system „targetowania” (namierzania) celu. Zazwyczaj, robimy to za pomocą lewego przycisku myszy lub odpowiedniego klawisza (w większości wypadków TAB). Dzięki temu, nasza postać zaatakuje przeciwnika, a „dzieła zniszczenia” dopełnimy klikając w klawiaturę i wyprowadzając dostępne umiejętności. System Non- Target jest znacznie bardziej skomplikowany. Możliwość namierzenia przeciwnika jest zablokowana, a jednym sposobem trafienia, jest ręczne atakowanie celu. Zazwyczaj musimy też podejść na odpowiednią bliską odległość, by w ogóle myśleć o walce. Nie możemy zapominać o ciągłym ruchu i ustawianiu się pod odpowiednim kątem do rywala. Logicznym jest, że przeciwnik (zazwyczaj ten w postaci żywego gracza) będzie się przemieszczał, co znacznie utrudnia nacelowanie i atakowanie. W tym systemie, wyprowadzane ciosy są znacznie bardziej narażone na „missy” niż w wypadku standardowego rozwiązania. Zazwyczaj, non-target jest połączony ze sterowaniem WSAD lub strzałkami. Myszka służy nam jedynie do atakowania.

rylt.jpg

A jak sprawa ma się z postaciami dystansowymi? Podobnie, chociaż twórcy ułatwiają graczom rozgrywkę, fundując im na środku ekranu kropkę lub celownik, pomagający namierzyć cel z większej odległości. Jest to sposób zaczerpnięty z gier FPS.

Możecie sobie jednak pomyśleć – to jak do cholery mam leczyć swoich kompanów? Odpowiedź jest prosta. W większości wypadków, healowanie polega na skillach AOE (Area of Effect), podobnie zresztą jak buffowanie. Zaznaczamy obszar, w których znajdują się członkowie drużyny i klikamy odpowiedni klawisz.

Powrót do przeszłości

Mówcie co chcecie, ale pierwszym non-targetowym MMORPG z jakim się spotkałem była... dawna Tibia. Dlaczego dawna? Bo obecna wersja posiada już auto-targeting, który namierza i atakuje wyznaczony wcześniej cel. W kliencie sprzed 2004 roku, nie dość, że musieliśmy trzymać palce na strzałkach, to druga ręka spoczywała na myszce, gdzie próbowaliśmy trafić przeciwnika swoimi runami. Uwierzcie, nie było to proste i wymagało sporej zręczności (nie tylko manualnej). Nie raz znalazłem się w takiej sytuacji i tylko moje doświadczenie, nabyte umiejętności oraz taktyka (uderzać kratkę przed cel), pozwoliły mi wychodzić cało z takich opresji.

Później nadszedł czas platformowych gierek, w których prym wiodło – Maple Story. Być może walka była prosta, jednak za każdym razem musieliśmy podejść wystarczająco blisko, by w ogóle myśleć o wyprowadzeniu ataku. Wszystkie czynności wykonywaliśmy za pomocą kilkunastu klawiszów klawiatury, a myszka stała się (prawie) bezużytecznym narzędziem. W miarę upływu lat, maplo-podobnych gier przybywało, jednak system walki został prawie nie naruszony.

W tym momencie, warto wspomnieć o jeszcze jednym tytule, mianowicie – Risk Your Life – czyli potocznym RYL. Był to pierwszy, tak dynamiczny MMORPG, w którym walki PvP i PvE odbywały się w systemie non-target. Postacie Melee musiały podejść na kilkadziesiąt centymetrów od celu, a dystansowi bohaterzy zostali wyposażeni w malutki celownik (kółko i kropkę pośrodku), dzięki któremu namierzaliśmy cele ze znacznej odległości.

Niektórzy z Was powiedzą pewnie – przecież to nie jest non-target. Może i nie jest, ale była to uboga namiastka tego, co widzimy teraz w najnowocześniejszych, next-genowych MMORPG’ach.

tibiamasakra.jpg

Przełom?

Mimo, że system (lub jego imitacja) istniał już wiele lat, dopiero 2010 rok na nowo odkrył i zapoczątkował Non-Targeting. Jest to zasługa – przede wszystkim – dwóch wspaniałych gier MMO – Vindictus i TERA Online. Jak myślicie, dlaczego dzieło Nexon’u stało się tak popularne i odniosło oszałamiający sukces komercyjny? Chyba nie z braku otwartego świata i ciasnych dungeonów? To przecież unikalny (jak na dzisiejsze standardy) non-target „porwał” serca milionów graczy. Bez niego, walka z Vindictus wyglądała by sztywnie i nie dynamicznie, a potyczki z bossami – zamiast dreszczyku emocji – wywoływały by odruch ziewania.

To jednak TERA Online skorzystała na tym najwięcej. Przepiękna grafika, krajobrazy, postacie... no i non-target. Idealna mieszanka. Studio Bluehole wyprodukowało grę w odpowiednim czasie i miejscu, za która musimy jeszcze płacić. Ale przeciez nikt się nie skarży, bo jest to coś, czego jeszcze nie przeżyliśmy w gatunki MMO. Któż to wie, może za rok nie będzie już takiego szału jak teraz, ale do tego okresu, koreańskie studio wyciągnie miliony dolarów z naszych kieszeni.

Fajne, przczytałem do końca.

Teraz dużo ludzi szuka gry non-target. Osobiście grałem tylko w jedną - Dynasty Warriors Online. Nie przepadam za takimi grami.

Spoko materiał Guru tylko z jedną rzeczą się nie mogę zgodzić-pierwszą z tych nowszych gier gdzie występuje ten "najpełniejszy" system non-target był Continent of the Ninth(C9).Oczywiście ta gra jeszcze w EU ani Ameryce nie wyszła ale kiedyś można było pograć bez problemu na open becie w Korei bo nie trzeba było potwierdzać konta sms-em.Teraz już praktycznie nie ma opcji na pogranie w C9-chyba,że masz kumpla Koreańczyka.Co do samej gry to mogę śmiało powiedzieć,że bije Vindictusa na głowę,z TERĄ już chyba przegrywa,gdyż ma ona otwarty świat a C9 jest instancjowane tak jak Vindictus ;p

To akurat źle trafiłeś. Dynasty Warriors Online to lipny MMORPG. Spróbuj czegoś nowszego, czegoś pokroju Vindictus lub chociażby RYL. Jestem pewien, że szybko się zakochasz.

Co do nowszych gier, to C9 został wydany później niż Mabinogi Heroes (Vindictus KR). Non target w TERA, jak i VD jest znacznie bardziej rozreklamowany niż w C9.

Wow to RYL jeszcze żyje?:D Pytam serio :D

Większość z gier, które wymieniłeś, nie ma prawdziwego non-target.

Prawdziwy non-target jest nieosiągalny, dopóki serwery nie będą potrafiły obsłużyć tych tysięcy graczy, pragnących od niego wyciągnąć dokładne położenie przeciwnika - bo non-target z lagami, to *ujnia, a nie gra. Grałeś kiedyś w Warrocka na 50 osób na serwie? Niezłe lagi, wyobraź więc sobie 1000 graczy naraz w tym systemie.

Mortal Online podobno ma non-target, no i ofc: lagi.

Do takich gier należy Realm of the Mad God, Divine Souls, wszystkie mmofps'y. Gry są ciekawsze, ale wymagają więcej uwagi.

Z tibią się zgodzę. Sam grałem niegdyś w tibie (jakieś 5-6 lat temu), i dawna tibia jest dużo ciekawsza niż dzisiejsza (mówię o wersji 7.6). W dzisiejszej (mówię o około 8.2 bo od tamtej wersji nie grałem) ustawiamy sobie hotkey'e i tylko naciskamy F1 , F2 itd.

W 7.6 to było coś na zręczność, żeby trafić przeciwnika z SD. :)

Większość z gier, które wymieniłeś, nie ma prawdziwego non-target.Prawdziwy non-target jest nieosiągalny, dopóki serwery nie będą potrafiły obsłużyć tych tysięcy graczy, pragnących od niego wyciągnąć dokładne położenie przeciwnika - bo non-target z lagami, to *ujnia, a nie gra. Grałeś kiedyś w Warrocka na 50 osób na serwie? Niezłe lagi, wyobraź więc sobie 1000 graczy naraz w tym systemie.Mortal Online podobno ma non-target, no i ofc: lagi.

Zakladales kiedys server do gry? Ale nie Warrocka czy innego FPSa :D. Mowie tu o MMO. Wszystko jest mozliwe :D. Mi do domu dostarczaja neta 25mbit za 50zl :). Wiec postawic ostry server z ostrym laczem za wieksza kase to nie jest zaden problem :). Tu bardziej chodzi o indywidualne łącza graczy. Szczegolnie w erze maszyn z procami i7. A juz na dniach nawet nowszymi :). Albo plyty glowne ktore wyciagaja mega wydajnosc z kosci pamieci.

Zakladales kiedys server do gry? Ale nie Warrocka czy innego FPSa . Mowie tu o MMO. Wszystko jest mozliwe . Mi do domu dostarczaja neta 25mbit za 50zl . Wiec postawic ostry server z ostrym laczem za wieksza kase to nie jest zaden problem . Tu bardziej chodzi o indywidualne łącza graczy. Szczegolnie w erze maszyn z procami i7. A juz na dniach nawet nowszymi . Albo plyty glowne ktore wyciagaja mega wydajnosc z kosci pamieci.

Gry MMO mają system, który tak naprawdę nie pokazuje ci dokładnej pozycji gracza, ale jego "przybliżoną" lokację. Dlatego czasami w grach są takie male bugi, że bijesz moba, który jest parę metrów od ciebie. Za każdym razem gdy gracz się porusza, nasz komp nie otrzymuje ciągle lokacji gracza, a tylko punkt do którego się udał - i ruch oblicza sam. Te małe rzeczy świetnie odciążają serwer, non-target w dużym MMO jest na razie niosiągalny.

Kozak, ale Warrock akurat nie jest dobrym przykladem, bo to beznadziejna gierka i z tego co pamietam, chyba nawet bez dedykow. W Battlefielda gralem w 64 osoby i wszystko dzialalo bez lagow.

Gry MMO mają system, który tak naprawdę nie pokazuje ci dokładnej pozycji gracza, ale jego "przybliżoną" lokację. Dlatego czasami w grach są takie male bugi, że bijesz moba, który jest parę metrów od ciebie. Za każdym razem gdy gracz się porusza, nasz komp nie otrzymuje ciągle lokacji gracza, a tylko punkt do którego się udał - i ruch oblicza sam. Te małe rzeczy świetnie odciążają serwer, non-target w dużym MMO jest na razie niosiągalny.

Nie zapominaj ze wiekszosc gier non target nie oferuje otwartego swiata. sa to gry roomowe jak C9 czy Vindictus. GW2 tez nie bedzie oferowac w PELNI otwartego swiata. Jedyna gra ktora ma to miec to TERA ktorej jeszcze nie ma i nie mozna sie wypowiadac na temat tej gry.

Nie zapominaj ze wiekszosc gier non target nie oferuje otwartego swiata. sa to gry roomowe jak C9 czy Vindictus. GW2 tez nie bedzie oferowac w PELNI otwartego swiata.

Problem w tym, że dokładanie do takich gier metki "MMO" jest trochę (bardzo) na wyrost, chyba tylko dlatego że są "online". Gdzie tu Massive? A właśnie w massive zrobienie non-targeta jest na razie niemożliwe.

Przyjdzie TERA... zobaczymy :)

Dla mnie TERA nie jest takim czystym non-target, tam to jest po prostu zamaskowane. Nie liczy się z jakiej odległości, w jakie miejsce itd. trafimy przeciwnika tylko to czy go w ogóle trafimy. A jeżeli nasza odległość od wroga jest prawidłowa i trafiamy to dalej już losowanko na bazie statystyk znane z miliona innych MMO. Analogicznie z atakami dystansowymi - zamiast kliknięcia i wciśnięcia przycisku, ekran podążą za kursorem - cała różnica.

Dla mnie TERA nie jest takim czystym non-target, tam to jest po prostu zamaskowane. Nie liczy się z jakiej odległości, w jakie miejsce itd. trafimy przeciwnika tylko to czy go w ogóle trafimy. A jeżeli nasza odległość od wroga jest prawidłowa i trafiamy to dalej już losowanko na bazie statystyk znane z miliona innych MMO. Analogicznie z atakami dystansowymi - zamiast kliknięcia i wciśnięcia przycisku, ekran podążą za kursorem - cała różnica.

Nie wiem o czym ty mówisz... Ale chyba nie o TERA Online ;) W TERA nie ma żadnych statystyk postaci, które umożliwiają uniknięcie ataku. Dobrze wycelujesz - trafiasz, Źle - nie trafiasz. Jest to pełna Non-targetowa gra mmorpg.

Co do

"Analogicznie z atakami dystansowymi - zamiast kliknięcia i wciśnięcia przycisku, ekran podążą za kursorem - cała różnica."
ta "cała" różnica jest OGROMNA. Celować musisz cały czas, przeciwnik się porusza, skacze - a nie tak jak w standardowych grach mmorpg, raz zaznaczysz i klepiesz 1,2,3,4,1,2,3,4.

W Archeologa się bawisz ?

non target jest wtedy kiedy najpierw wybierasz skill a potem atakujesz

a target to jak masz zaznaczony cel i tylko kilkasz 1-2-3-4-5-6

Jak juz temat zostal odkopany, to ja sie zapytam o jedna rzecz:

dlaczego wszyscy tak rzucili sie na te gry non-target? Co w tym takiego genialnego? Wydaje mi sie, ze albo chcecie grac w gre RPG, albo w slashera, jesli tak, to chyba lepiej zagrac w cos dobrego, takiego jak DMC. Bo ile wspolnego z gra RPG ma taka TERA albo Vindictus? Ja bym te gry zupelnie inaczej nazwal, bo nazywanie ich RPGami jest cholernie krzywdzace dla prawdziwych gier tego typu.

Dla mnie jedynym fajnym non-targetem jest Dragonica, gierka wyszła w 2009r.

Jak juz temat zostal odkopany, to ja sie zapytam o jedna rzecz:dlaczego wszyscy tak rzucili sie na te gry non-target? Co w tym takiego genialnego? Wydaje mi sie, ze albo chcecie grac w gre RPG, albo w slashera, jesli tak, to chyba lepiej zagrac w cos dobrego, takiego jak DMC. Bo ile wspolnego z gra RPG ma taka TERA albo Vindictus? Ja bym te gry zupelnie inaczej nazwal, bo nazywanie ich RPGami jest cholernie krzywdzace dla prawdziwych gier tego typu.

ale hack&slashem tez ich nie nazwiesz. Chodzi o to, że dajmy na to Vindictus aby przyciągnąć graczy musiał dodać coś nieszablonowego. W tym wypadku dodał system non- target. A że ludzie pamiętają czasy, gdy mmo jeszcze raczkowało, a grało się w gry właśnie z systemem non- target. Taka swoista podróż do przeszłości w nowym wydaniu.

A dlaczego nie nazwiesz jej grą RPG ? dziesiątki gier w jakiś sposób, odbiegaj od tych zasad RPG, a żeby się rozwijać nie można trzymać się sztywno, tych samych, sztywnych regulaminów. Jak dla mnie czas poszerzyć pojęcie RPG, bo ludzie szukają nowych wrażeń płynących z gier. RPG chyba jest najlepsze do takich zabiegów, w których można dokonać zmian i dogodzić ludziom. Doskonała fabuła + wyborny system walki = dobre RPG.

Liczy się pomysł.